Odnawialne społeczności energetyczne to jeden z filarów europejskiej transformacji energetycznej. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/2001, znana jako RED II, po raz pierwszy nadała im rangę pełnoprawnego uczestnika rynku energii i zobowiązała państwa członkowskie do stworzenia warunków, w których mieszkańcy, samorządy oraz mali przedsiębiorcy mogą wspólnie wytwarzać, magazynować, zużywać i sprzedawać energię z odnawialnych źródeł. Termin na wdrożenie dyrektywy do porządków krajowych upłynął 30 czerwca 2021 r. Kilka lat później warto zadać pytanie: na ile polskie prawo rzeczywiście zrealizowało ten obowiązek — i co z tego wynika dla spółdzielni energetycznych?
Co dokładnie nakazuje RED II
Sercem regulacji są dwa przepisy. Artykuł 21 dyrektywy dotyczy odbiorców-prosumentów energii odnawialnej i gwarantuje im prawo do wytwarzania energii na własne potrzeby, jej magazynowania oraz sprzedaży nadwyżek bez nieproporcjonalnych obciążeń. Artykuł 22 wprowadza natomiast pojęcie „odnawialnej społeczności energetycznej" — dobrowolnego, otwartego podmiotu kontrolowanego przez lokalnych członków, którego głównym celem nie jest zysk, lecz korzyści środowiskowe, gospodarcze i społeczne dla wspólnoty i obszaru, na którym działa.
Dyrektywa nakłada przy tym na państwa członkowskie konkretne obowiązki: mają one ocenić istniejące bariery i potencjał rozwoju takich wspólnot, usunąć nieuzasadnione przeszkody regulacyjne oraz administracyjne, zapewnić społecznościom sprawiedliwy dostęp do sieci na przejrzystych zasadach i według opłat odzwierciedlających rzeczywiste koszty, a także ułatwić im dostęp do finansowania i informacji. Sam zapis definicji w ustawie to zatem dopiero początek — dyrektywa wymaga, by prawo działało w praktyce.
Jak wygląda polska transpozycja
Polski ustawodawca nie zdecydował się na jedną, uniwersalną konstrukcję. Zamiast tego energetyka obywatelska funkcjonuje u nas w kilku równoległych formach: klastrów energii, spółdzielni energetycznych oraz — od nowelizacji z 2023 r., wdrażającej z kolei dyrektywę rynkową 2019/944 — obywatelskich społeczności energetycznych. Kluczowe rozwiązania zawarto w ustawie o odnawialnych źródłach energii, uzupełnianej kolejnymi nowelizacjami, w tym pakietem zmian wchodzącym w życie od końca 2024 r., który wprowadził m.in. prosumenta lokatorskiego i model współdzielenia energii.
Co jednak ze spółdzielniami energetycznymi? To właśnie one najbliżej odpowiadają modelowi „odnawialnej społeczności energetycznej" z RED II:są podmiotem członkowskim, działają lokalnie i służą zaspokajaniu potrzeb energetycznych swoich uczestników. Polskie przepisy obwarowały je jednak szeregiem warunków — spółdzielnia działa na obszarze gmin wiejskich lub miejsko-wiejskich, w granicach jednego operatora systemu dystrybucyjnego, podlega wpisowi do wykazu prowadzonego przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa i korzysta z odrębnego mechanizmu rozliczeń energii wprowadzonej i pobranej z sieci.
Przepisy są, ale bariery pozostają
Problem, na który coraz częściej zwracają uwagę eksperci Stowarzyszenia im. prof. Żmijewskiego, nie polega dziś na braku przepisów, lecz na ich spójności i praktycznej stosowalności. Uprawnienia przyznane spółdzielni w ustawie o OZE bywają ograniczane przez warunki sieciowe wynikające z Prawa energetycznego. Nawet gdy ustawa przewiduje określony model rozliczeń, w praktyce barierą potrafi być dostęp do danych pomiarowych pozwalających te rozliczenia zweryfikować. Samorządy, dla których lokalne wytwarzanie energii ma wymiar nie tylko środowiskowy, ale i budżetowy, napotykają dodatkowo ograniczenia wynikające z prawa zamówień publicznych oraz zasad finansów publicznych. Bariery rodzą się więc nie w samej definicji społeczności, lecz na stykach różnych regulacji.
Wagę problemu podkreśla skarga Fundacji ClientEarth skierowana do Komisji Europejskiej, dotycząca Polski i Węgier. Zarzut nie dotyczy całkowitego braku regulacji, lecz ich niewystarczającej skuteczności — utrzymywania nieuzasadnionych barier administracyjnych, sieciowych i rozliczeniowych, przez które prawa gwarantowane przez artykuły 21 i 22 RED II pozostają dla obywateli, samorządów i małych przedsiębiorców w dużej mierze jedynie formalne. Komisja może zbadać takie zawiadomienie i — w razie stwierdzenia uchybienia — wszcząć postępowanie naruszeniowe, które ostatecznie może trafić do Trybunału Sprawiedliwości UE.
RED III nie zamyka rozdziału RED II
W tle toczą się już prace nad transpozycją nowszej dyrektywy 2023/2413 (RED III), która rozszerza unijne ramy rozwoju OZE — przyspiesza wydawanie zezwoleń, wprowadza obszary przyspieszonego rozwoju i podnosi unijny cel udziału energii odnawialnej do co najmniej 42,5% w 2030 r.. Przyjęcie polskiego projektu zapowiadane jest na 2026 r. Trzeba jednak pamiętać, że RED III nie zastępuje obowiązków wynikających z RED II. Punktem odniesienia dla oceny, czy Polska prawidłowo wdrożyła regulacje dotyczące społeczności energetycznych, pozostaje wciąż RED II, a późniejsza implementacja nowej dyrektywy nie usuwa automatycznie wcześniejszych zaległości.
Co to oznacza dla spółdzielni energetycznych
Dla osób i podmiotów planujących założenie spółdzielni energetycznej płynie z tego praktyczny wniosek: podstawy prawne istnieją i można na nich budować, ale powodzenie przedsięwzięcia zależy dziś przede wszystkim od szczegółów — przejrzystych zasad przyłączenia, możliwości weryfikacji rozliczeń, dostępu do finansowania i spójności regulacji energetycznych z przepisami o zamówieniach i finansach publicznych. Dopiero uporządkowanie tych obszarów sprawi, że spółdzielnia energetyczna przestanie być modelem istniejącym głównie „na papierze", a stanie się realnym narzędziem lokalnej transformacji energetycznej.